Z Nowego Sącza do Japonii. Droga na szczyt Jakuba Słowika. PDF Drukuj Email

https://www.sadeczanin.info/sport-pilka-nozna/z-nowego-sacza-do-japonii-droga-na-szczyt-jakuba-slowika

 

Przykład Jakuba Słowika pokazuje, że dzięki piłce nożnej można zwiedzić
cały świat. Urodzony w Nowym Sączu bramkarz po kilkunastu latach gry
dla polskich drużyn postanowił spróbować swoich sił za granicą.
Wybrał japoński klub Vegalta Sendai. Jego podróż na szczyt doskonale
pamięta pierwszy trener zawodnika – Marek Górecki.

 

 

Urodzony w 1991 roku Jakub Słowik treningi piłkarskie rozpoczął w Międzyszkolnym

Uczniowskim Klubie Sportowym „ORLIK”, kiedy miał 6 lat. od początku zapowiadał się na

dobrego zawodnika. W drużynie grał m.in. z Dawidem Cempą (w 2007 roku trafił do Legii

Warszawa), Wojciechem Połomskim (występował w Cracovii), Rolandem Platą, czy

Piotrem Góreckim. Występując w trampkarzach i juniorach Sandecji otrzymywał wiele

wyróżnień, które potwierdzały wysoką klasę bramkarską.

Jego trener, Marek Górecki, już we wczesnych latach wróżył mu dużą karierę. Jedyną

przeszkodą mógł być wzrost, którym w młodości zawodnik się nie wyróżniał. Z czasem

jednak i ta bariera na drodze do wielkiej piłki zniknęła, a obecnie zawodnik mierzy aż

1,90 metra. Jak swojego podopiecznego wspomina trener Górecki?

- Kuba od początku swojej wielkiej przygody z piłką dał się poznać jako chłopak

wyjątkowo uzdolniony ruchowo, nieprawdopodobnie ambitny, pracowity i marzący

o karierze sportowej. Przez pierwsze dwa lata występował w formacji obronnej,

grając bardzo twardo i skutecznie, co przy takich strzelcach wyborowych, jak Dawid

Cempa, było podstawą do wygrywania w pięknym stylu, turniejów ogólnopolskich

m.in. w Krasnymstawie, BOSH CUP w Lublinie (rok 1999) oraz Pucharze Prezydenta RP

Aleksandra Kwaśniewskiego (Blachownia k/Częstochowy – maj 2000).

- Właśnie po tym ostatnim turnieju Kuba zapragnął spróbować swoich sił jako bramkarz

- dodaje trener. - W lipcu 2000 roku wyjechałem z MUKS ORLIK, na turniej Holland CUP

do Amsterdamu, gdzie Kuba, choć był dwa lata młodszy od rówieśników, zaliczył kilka

swoich pierwszych w życiu występów na pozycji bramkarza. Wiosną 2001 roku grupa tych

chłopaków zwyciężyła zarówno w rozgrywkach okręgowych jak i makroregionalnych

i wyjechała na finały ogólnopolskie UKS im. Marka Wielgusa do Białegostoku.

Zajęli tam piąte miejsce w kraju, natomiast Kuba zaliczał dużo dobrych interwencji ,

nie przypuszczając jeszcze, że to właśnie w barwach Jagiellonii Białystok rozpocznie

się jego wielka kariera ligowa.

- Zwyciężył także w I edycji turnieju "Z Podwórka na stadion" rozgrywanym w Krakowie.

Po tym obiecującym okresie, nowo wybrany Zarząd KS Dunajec, na którego obiektach

trenowaliśmy, bardzo utrudniał mi pracę, więc bez wahania, przyjąłem propozycję,

złożoną przez ówczesnego trenera koordynatora Sandecji Śp. Wiesława Spiegla

i przeszedłem do tego klubu. Przy tejże okazji z ogromnym

szacunkiem pozwolę sobie wspomnieć nieodżałowanego Trenera Wiesława Spiegla ,

który również sprowadzał mnie jako czternastoletniego chłopaka do Sandecji, gdzie już

po trzech latach stałem się podstawowym zawodnikiem zespołu, który w roku 1978

osiągnął największy sukces w 110 - letniej

historii MKS Sandecja, zajmując IV miejsce w Mistrzostwach Polski Juniorów

- mówi Marek Górecki.

 

 

Jednym z największych sukcesów w początkowych latach kariery młodego bramkarze

było drugie miejsce w ogólnopolskim turnieju rozgrywanym w Iławie.

- Podczas niego, przed każdym meczem dużo rozmawiałem z Kubą, gdyż bardzo

przeżywał swoje, czasem nieudane interwencje. Po zakończeniu turnieju, takie

sławy jak: Lesław Ćmikiewicz, Stefan Majewski, Mirosław Okoński i Paweł Primel,

szczerze mi gratulowali najlepszego bramkarza finałów.

Na turniej finałowy kupiłem Kubie rękawice bramkarskie, w których bronił

niczym Oliver Kahn. Zachowały się w dobrym stanie i do dzisiaj wypożyczam je moim

podopiecznym, motywując ich do takiej pracy na treningach, jak robił to Kuba Słowik

– twierdzi trener.

Doświadczenie zdobywał również na międzynarodowych turniejach m.in. ITALY CUP

we Włoszech, gdzie grał przeciwko młodym napastnikom z całej Europy. - Po tych

sukcesach, Kuba jeszcze bardziej był zmotywowany do pracy. Przypominam sobie,

jak podczas dwóch letnich obozów w Świnoujściu, gdzie mieliśmy codziennie dwa

treningi, często prosił mnie o jeszcze jeden. Odbywaliśmy go na plaży pod koniec

przerwy obiadowej, kiedy było zazwyczaj mniej plażowiczów.

Fruwał wówczas na piasku, doskonaląc swoje brawurowe interwencje

– wspomina trener Górecki.

Golkiper miał wsparcie od swoich najbliższych, dzięki któremu udało mu się

dojść na szczyt.

- Bardzo ceniłem sobie współpracę z jego ojcem - Waldemarem, moim kolegą

z drużyny Oldbojów. Nigdy nie miał on pretensji, że Kuba, jako najmłodszy

w drużynie, składającej się z chłopców z roczników 89/90/91, nie zawsze

występował w pierwszym składzie.

Wiedziałem kiedy Kuba będzie już gotowy bronić na wysokim poziomie

– mówi trener.

W 2007 roku Słowik trafił do drużyny Sparta Szamotuły, a następnie

przez Spartę Oborniki do występującej w ekstraklasie Jagielloni Białystok.

- W lutym 2007 roku, ojciec Kuby przyjechał do mnie na stadion Sandecji ,

z prośbą o pomoc w „załatwieniu” Kubie słynnej w tamtym czasie Szkoły

Bramkarskiej w Szamotułach. Otrzymałem zapewnienie że jest już gotowy

na wyjazd ponad 500 km od Sącza, więc wykonałem kilka telefonów do

kolegi z czasów wspólnej nauki w warszawskiej Szkole Trenerów PZPN

- Andrzeja Dawidziuka. Powiedziałem mu o jak dużym talencie mówimy.

Miałem trochę szczęścia, ponieważ przebywał wtedy ze swoimi

bramkarzami w Karpaczu i obiecał, że jak Kuba pokaże się z dobrej

strony podczas trzydniowego pobytu na obozie, to znajdzie się dla niego

miejsce w grupie bramkarzy przyjętych do Liceum Sportowego

w Szamotułach. Udało się - dodaje trener Górecki

Zobacz także: Jakub Słowik dłużej zagra w Japonii

Kariera Słowika nabrała wówczas tempa. Bramkarz zadebiutował

w Ekstraklasie (w 2011 roku, w meczu przeciwko Legii Warszawa)

i wyrobił sobie na tyle dobrą markę, że w 2015 roku przeszedł do

Pogoni Szczecin. Po dwóch latach występów w tym klubie, po raz

kolejny zmienił barwy, przenosząc się do Śląska Wrocław. Drużyna

z Dolnego Śląska, była jak dotąd ostatnim polskim klubem,

w którym występował golkiper. Po zakończeniu sezonu 2018/19,

przeszedł do japońskiego klubu Vegalta Sendai.

-Bardzo się cieszę się, że Kubie tak dobrze poszło. Rozegrał on

przecież jeden mecz w Reprezentacji Polski za kadencji trenera

Waldemara Fornalika oraz kilkanaście w reprezentacjach juniorskich.

Na swoim koncie ma 140 meczów w polskiej ekstraklasie a dzisiaj

występuje w lidze japońskiej. Jest to też wspaniały przykład dla

młodych sądeckich chłopaków, marzących o karierze piłkarza.

Muszą oni pamiętać, że „bez pracy i wielu wyrzeczeń, nie ma

kołaczy” - kończy trener Górecki

(Mateusz Pogwizd), fot.: Marek Górecki,

 

Copyright © AP 2012 - Wykonanie Nsinfo Design